Pracownia

Projektowa

HIKO projekty domów

HIKO-niepowodzenia

  • Authorhiko
  • Date 28 Maj 2019
  • CategoryArchitektura

Urodziłam się mańkutem w 82r. w związku z czym od razu miałam pod górkę. W tamtych czasach trzymanie kredki czy też łyżki lewą ręką kończyło się uwagą i ciężkimi próbami chwytania do prawej. Moja babcia miała z tym największy problem, mama mniejszy. Na szczęście na gospodarstwie wszyscy mieli kupę innej roboty niż przestawianie mnie „na prawą” i do przedszkola trafiłam jako 100% szmaja. W przedszkolu starsza Pani przedszkolanka od razu wzięła się do roboty. Stała nad każdą moją pracą plastyczną i zerkała czy dłubię prawą. Lewa jednak była silniejsza. Pani to wiedziała i wysłała mnie na badania do psychologa. Pamiętam jak dziś w poradni duże meblościanki typu albena, rudy kok psycholożki i tuman dymu papierosowego. Mama mogła być ze mną, choć w cale nie czułam ulgi, ponieważ moja intuicja dziecka podpowiadała mi, że jestem w tym pomieszczeniu z tą straszną Panią, bo zła jest moja leworęczność. Psycholog dała mi kartkę w kratkę a4 i zaproponowała żebym cos narysowała. Dała mi długopis…. a ja wzięłam go do prawej (bo bałam się do lewej) i w 4 kratkach zmieściłam mikrodomek z mikrokominem, mikrodrzewo z mikrojabłkami, pod którym stała mikrobuda z mikropsem. Nie pamiętam co jeszcze musiałam zrobić, ale w rezultacie Pani stwierdziła, że jestem oburęczna (choć nie jestem) prawo nożna i prawo oczna. To bardziej prawo niż lewo pozwoliło mi w miarę bezstresowo dotrwać do końca zerówki. W pierwszej klasie powtórka z rozrywki czyli nauka pisania prawą + uwagi za najbrzydszy zeszyt, szlaczek i pismo. W szkole pisałam prawą, w domu lewą. Dopiero od 4 klasy nauczyciele przestali mnie męczyć i już nigdy nic nie napisałam prawą. W domu wszyscy się przyzwyczaili choć też nie było łatwo. Najgorzej było kiedy chciałam coś pokroić nożem. Zawsze kazali mi zostawić bo się pokroję. Mama ewidentnie nie umiała na to patrzeć i wyręczała mnie w robotach kulinarnych. Raz, drugi, trzeci kazała odłożyć, zostawić, „stracić się z łocz”, aż przestałam cokolwiek chcieć robić w kuchni. W związku z czym, kiedy w 2008roku wkroczyłam w związek małżeński nie umiałam ugotować przysłowiowych kartofli. W 2012r. w marcu stanęłam w nowej własnej kuchni i poczułam zew natury. Każde nawet najprostsze danie było wyzwaniem. Na szczęście jest Internet z kwestiasmaku i mojewypieki z nieocenionym forum, gdzie pod każdym daniem wiele osób dzieli się swoimi dodatkowymi spostrzeżeniami, niepowodzeniami, sukcesami, możliwymi modyfikacjami. I tak krok po kroczku po 7 latach zaczęłam sobie w kuchni radzić choć do tej pory żadna potrawa nie wychodzi mi za pierwszym razem. Np. taka beza. Białko i cukier z drobnymi dodatkami. A jednak okazało się, że to nie takie proste jakby się wydawać mogło. Kiedy pierwszy raz ją piekłam to wyszła ale… miała być dodatkiem na torciku położona jako zwieńczenie i nie wiedziałam ze ok. 0,5cm rozejdzie się na boki i torcik wyszedł z kapeluszem :). Kolejnym razem opadła, znów następnym stała się gumowata, znów następnym mało chrupiąca, kolejnym lekko przypalona…niepowodzenie za niepowodzeniem! Ale powiedziałam nie! Beza mnie nie pokona! Zaczęłam drążyć temat i okazało się, że problem tkwił w misce… moja była z tworzywa sztucznego, a beza musi być ubijana w szklanej lub stalowej. Po zmianie miski beza wychodzi mi obłędnie. Grunt było się nie poddawać i rozpoznać temat.

W pracy zawodowej mamy wyjątkową predyspozycję do klientów z problematycznymi tematami. To za wąska działka, to odmienny zapis MPZP od marzeń inwestora, to brak warunków przyłączenia do mediów, to obszar ochronny, to nieprzychylny sąsiad. W takich sytuacjach nigdy się nie poddajemy. Determinacja, i zdolność podejmowania ponownej próby po uprzednim niepowodzeniu to cechy, które w takich przypadkach są bardzo cenne. Piszemy pisma, rozwiązujemy problemy, projektujemy tak, by budynek spełniał wymagania techniczne i założenia inwestorskie. Takie problematyczne tematy trwają dłużej, często wymagają wielu zmian, dostosowywania do pojawiających się obostrzeń, rozwiązywania problemów. W rezultacie powstają cudowne budynki i ciekawe zagospodarowania terenu. Jednym z takich tematów jest budynek mieszkalny jednorodzinny dwulokalowy, dobudowywany do istniejącej zabudowy szeregowej. Kształt działki, ukształtowanie terenu, rodzaj istniejącej zabudowy, zapisy prawa lokalnego sprawiły, że zaprojektowaliśmy prosty budynek z cudownym ogrodem schowanym za murami i pięknym tarasem. HIKO niepowodzenia zawsze kończą się dobrze w myśl zasady: Co Cię nie zabije to Cię wzmocni.

HIKO- projekto domu

HIKO- projekt domu Mikołów

HIKO- projekt domu Zabrze

HIKO - projekt domu Gliwice

HIKO - projekto domu Katowice

HIKO - projekt domu Tychy

HIKO - projekty domów

HIKO projekt domu Bytom

Marta Hirsz – HIKO Pracownia Projektowa

Write a comment


cztery + = 5