Pracownia

Projektowa

Fragment kampingu z apartamentami, pięknymi betonowymi chodnikami, kwitnącymi i pachnącymi roślinami

Cudze chwalicie – A czemu by nie!

  • Authorhiko
  • Date 25 Sierpień 2015
  • CategoryKrajobraz

Pogoda temperaturowo troszkę odpuściła. Za oknem w związku z suszą przyspieszyła jesień. Na drzewach pożółkły liście. Drzewa zrzucają nadmiar tych, których nie są w stanie utrzymać. Zostawiają tyle, na ile wystarczy wody w glebie. O późnym lecie świadczą kwitnące nawłocie na ugorach tuż za moim domem. Pszczelarze zbiorą z niej ostatni miód. Nawłoć, obcy gatunek, tak się rozpanoszyła, że zdominowała ten wczesnojesienny krajobraz w mojej okolicy. Często się zastanawiam czy ta bylina jest ładna, czy jednak nie. Jej ogromne rozmiary często osiągające nawet 2m powodują, że wszystkie nieużytki stają się wręcz niedostępne dla człowieka. Zanim ktoś tam wejdzie trzy razy się zastanowi. Często się zastanawiam, co by rosło na tym obszarze, gdyby nie ta nawłoć? Prawdopodobnie zespół trzcinnika. Pewnie chętniej sarna by tam zajrzała, dzik, bażant, gdyby tam trawa i złołorośla były…

I tak minął prawie cały rok…. a jeszcze niedawno był maj i marzenia o urlopie, leżeniu na plaży i pływaniu w morzu. I decyzja gdzie pojechać. No wiadomo, że tam gdzie jest woda. W moim przypadku na 100% nie byłaby to Polska i Bałtyk. Z pełną świadomością mogę powiedzieć, że ruletka i gra w totka nie jest dla mnie, a wyjazd nad Bałtyk i oczekiwanie tam pogody plażowej nie jest niczym innym. Więc w tym roku byliśmy w Chorwacji na kampingu Zaton Holiday Resort niedaleko Zadaru.

Kampingi Chorwackie uwielbiam odkąd byłam tam pierwszy raz w 1995r. za ich czystość, bliskość do morza i możliwość spędzenia całego urlopu w zasadzie na łonie przyrody, bez możliwości załapania jakiejkolwiek „choroby” (no chyba, że korzystamy z basenów), ponieważ pogoda jest prawie w 100% pewna, a jeżeli leje to i tak jest ciepło.

Tegoroczny wyjazd do Chorwacji był dla mnie niesamowicie inspirujący. Jestem pod wrażeniem jak duży udział w zagospodarowaniu tamtejszych terenów ma Architekt i Architekt Krajobrazu, a nie tak jak u nas w kurortach gust i DIY gospodyni i jej sąsiadek ścigających się w tym, która bardziej przesadziła.

Wszystko co tam było zaprojektowane było przemyślane, miało swój sens. I co w tym było dla mnie niesamowite? – W realizacjach, które widziałam projektanci ewidentnie wykorzystali naturalne zasoby i je w piękny sposób podkreślili i wręcz eksponowali.

Chociażby nasadzenia. Wzdłuż nasłonecznionych ścieżek zaprojektowane były zioła – lawendy, szałwie, rozmaryny, tymianki … wszystkie niesamowicie pachnące i bardzo atrakcyjne kolorystycznie. Ich walory zapachowe uwalniane są właśnie dzięki słońcu. Przechodzenie wzdłuż takich aromatycznych promenad to sama przyjemność.

Nie brakowało roślin obficie kwitnących charakterystycznych dla krajów śródziemnomorskich, stanowiących mocny akcent kolorystyczny. Na rabatach bylinowych szczególnym akcentem kolorystycznym były kwitnące lantany, przyciągające motyle. Wśród innych kwitnących roślin, szczególnie zwracających uwagę, były duże oleandry obsypane kwiatami. Gdzie tylko była możliwość posadzono miliny amerykańskie o pięknych czerwonych i pomarańczowych kwiatach.

Na wielu skwerach, które odwiedziliśmy, roślinność nawiązywała do rodzimej flory. Wszystkie rodzime gatunki były oznaczone tabliczkami i miały opisy w trzech językach: chorwackim, angielskim i niemieckim.

Cień, wszędzie gdzie się dało, dostarczały przeurocze duże pinie i cyprysy. To właśnie w ich cieniu ulokowane były siedziska, ławki, place zabaw i parkingi. Na moich dzieciach szczególne wrażenie zrobiło drzewo, które chodzi spać – czyli mimoza. Za dnia jak przechodziliśmy obok niego miało pięknie rozłożone liście, a po zmroku, jak wracaliśmy, patrzyliśmy czy ma zwinięte i opadające listki. Wtedy spało i było sygnałem, że dzieci też już muszą iść spać.

Na ścieżkach, budynkach, elementach małej architektury dominowały kolory jasne: biały i pastelowy róż. Żółtych kolorów było mało. Nie stanowiły większości. Kolorystyka ta nie jest przypadkowa. Kolory jasne odbijają światło słoneczne, dzięki czemu budynki i chodniki nie nagrzewają się drastycznie. Szczególną uwagę zwróciłam na piękne betonowe, białe ścieżki. Wykonane były w postaci dużych betonowych płyt oddylatowanych od siebie. Białe, gładkie, geometryczne formy poprzecinane były dodatkowo pasmami płyt betonowych ze wtopionymi kamieniami. Wyglądało to bardzo estetycznie. Estetyczne w nawierzchniach były również odwodnienia. Liniowe w postaci szczelin ze stali nierdzewnej były moim numerem jeden. Numerem dwa płyty chodnikowe z otworami. Żadnych „żeliwnych gulików”.

Jeżeli chodzi o wykorzystanie lokalnych zasobów przyrody, ich podkreślenie i wyeksponowanie to najlepszym przykładem było miejsce obserwacji słońca na nadbrzeżu w Zadarze. Na najdalej wysuniętym cyplu, przy murach starego miasta, w miejscu gdzie jest najpiękniejszy punkt widokowy do obserwacji zachodzącego słońca, w nawierzchni zamontowano wielkie, szklane, koło z paneli fotowoltaicznych. Wszyscy zwiedzający Zadar zmierzają obserwować sławny zachód słońca właśnie w to miejsce. Kiedy słońce zajdzie za horyzont, wielkie koło z paneli fotowoltaicznych w nawierzchni zaczyna świecić i mrugać różnymi kolorami. Ludzie zaczynają się cieszyć i wariować na tej kolorowej instalacji. Szkoły tańca puszczają muzykę i dają popisowe tańce. Ludzie skaczą, kładą się, siadają, śpiewają, obejmują się, całują, robią zdjęcia i kręcą filmy. Wszyscy się cieszą dobrem jakie zostało pozyskane z promieni słonecznych. Słońce chociaż zaszło nie pozwala zapomnieć o swej mocy. Te wszystkie sceny dzieją się dodatkowo w dźwiękach fal. Tak!!! Dosłownie w dźwiękach fal, ponieważ tuż przy fotowoltaicznym słoneczku zainstalowane zostały w nadbrzeżu morskie organy. Fale morskie uderzając o betonowy brzeg uruchamiają piszczałki, przez które wydawany jest dźwięk jakby morskich syren (tak określiły ten dźwięk nasze dzieci). Te dwa niesamowite elementy podkreślają nam obecność morza i starego, pięknego Zadaru – miasta słonecznej, morskiej Chorwacji.

Przepis na sukces tych wszystkich elementów był jeden – wykorzystanie naturalnych i lokalnie występujących elementów i sił przyrody, ich podkreślenie, wyolbrzymienie. Żadnych sztucznych dziwolągów.

Cudze chwalicie – czemu by nie!

Ledowe fotowoltaiczne słońce w Zadarze

Ledowe fotowoltaiczne słońce w Zadarze

03

04

Skwer z rodzimymi gatunkami i wyeksponowanymi skałami wapiennymi

Skwer z rodzimymi gatunkami i wyeksponowanymi skałami wapiennymi

06

07

kolorowe, betonowe ławki….tam pupa nie zmarznie

08

wapienna skała…strzał w dziesiątkę. Rodzima, a do tego idealne miejsce dla jaszczurek, których było tam mnóstwo i stanowiły wielką atrakcję dla dzieci

09

10

11

Fragment kampingu z apartamentami, pięknymi betonowymi chodnikami, kwitnącymi i pachnącymi roślinami

Fragment kampingu z apartamentami, pięknymi betonowymi chodnikami, kwitnącymi i pachnącymi roślinami

13

przepiękna architektura apartamentów w otoczeniu pachnącej roślinności

12

14

15

biała nawierzchnia z betonowych, geometrycznych płyt – mój ulubiony detal

16

17

obficie kwitnące oleandry i strzeliste cyprysy – to jest to czego nie może zabraknąć w śródziemnomorskim kurorcie

18

Zbawienny cień pomiędzy budynkami zaaranżowany w bardzo przyzwoity skwerek

19

20

…słodko….

22

23

24

25

26

place zabaw…były wszędzie…różnorodne…estetyczne….

promenada nad morzem...i... o dziwo piaszczysta plaża :)

promenada nad morzem…i… o dziwo piaszczysta plaża :)

.....

…..

...i na koniec piękny, wyszlifowany, wapienny miejski deptak

…i na koniec piękny, wyszlifowany, wapienny miejski deptak

Marta Hirsz – Architekt Krajobrazu

HIKO Pracownia Projektowa

Write a comment


siedem − 6 =