Pracownia

Projektowa

w niesamowitej scenerii!!!

HIKO w teatrze! Jak zaprojektowaliśmy scenografię.

  • Authorhiko
  • Date 6 Październik 2015
  • CategoryWnętrza

Nie jestem mistrzem pierwszego wrażenia mimo, iż powinnam. Po pierwszym spotkaniu ze mną ludzie nie wiedzą co o mnie myśleć…zna się czy nie zna? Da radę czy nie? Dlatego też w związku z tą cechą, którą mam i się jej nie wypieram dostała mi się ostatnia niechciana rola – rola drugiego zająca. Tak…miałam być zającem w przedstawieniu KOT W BUTACH Jana Brzechwy (Bajki Samograjki) granym przez rodziców dla dzieci. W sumie po pierwszym spotkaniu z reżyserem byłam zadowolona – 60 sekund roli, krótka piosenka, prosty strój, a na koniec zostaję razem z drugim zającem złapana przez kota – esencja życia uszatego stworzenia. I najważniejsze – mój synek będzie widział mamę na scenie! Bo to dla niego chciałam wziąć w tym udział. I tak też się stało. Reżyserem tego całego zamieszania była Barbara Pakura-Brzoska – mama jednego z kolegów mojego syna z przedszkola, współwłaścicielka Teatru Muzycznego Castello znajdującego się w Zamku Moszna, magister sztuki. Próby rozpoczęły się w maju 2015. Najpierw raz w tygodniu.. potem dwa.. Mnóstwo ludzi Barbara zaangażowała w to, by ze szczerych chęci grupy rodziców powstała cudowna rzecz – sztuka teatralna dla naszych dzieci, która ich zaciekawi i wzbudzi w nich emocje. Mieliśmy próby z profesjonalnym nauczycielem śpiewu Wiesławem Gawałkiem, następnie z reżyserem i aktorem Tomaszem Białkiem, który wręcz nauczył nas scenicznych gestów, o których nie mieliśmy zielonego pojęcia, uczyliśmy się mówić z mikroportami (profesjonalnym nagłośnieniem) czym zajął się techniczny z Teatru Muzycznego Castello. 23.06.2015r. odbyła się premiera. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Scenografia pełna słomy ilustrowała wiejski krajobraz pól, kostiumy wypożyczone z teatru muzycznego z Gliwic – przepiękne: Królewna piękna i różowa, Król z gronostajami i koroną, damy dworu urocze, kot czarny, Janek wyciągnięty jakby prosto z średniowiecznej wsi w białej płóciennej koszulinie. Zaczęliśmy grać. Dzieci siedziały cichutko, przeżywały, a w momentach śmiesznych śmiały się do rozpuku. Było to przesłodkie. Ja byłam tak przejęta, że wyskoczyłam na scenę za szybko :) ale dzieciom się podobało! Patrz królik wołały. Razem z Magdą drugim zającem zaśpiewałyśmy i przepięknie dałyśmy się złapać do kapelusza. Dzieci się śmiały – Kubuś wołał to moja mamusia! Było to dla mnie jak zdobycie najwyższej góry świata – taka sama satysfakcja i tyle samo trudu. Przedsięwzięcie to, było niesamowite. Wszyscy, którzy wzięli w nim udział zrobili to za uśmiech naszych kochanych dzieci.

Minęły prawie trzy miesiące, początek września….patrzę, któż to dzwoni na mój telefon: Basia Pakura-Brzoska!? Odbieram, a ona mówi mi do telefonu, że 3 i 4 października mają premierę Wesołej Wdówki, że na każdej premierze szykują coś ekstra dla gości i tym razem chcieliby ich zaskoczyć pięknym ogrodem – takim – jak prawdziwym, w którym odegra się drugi akt operetki. Aktorki będą ubrane w piękne białe suknie, a aktorzy w czarne garnitury. Marzy się im klimat a la Noce i Dnie. I chcieliby żebym im zaaranżowała ten ogród.

Ze sceną, prócz zająca, do tej pory nie miałam do czynienia, ale jak każdego, do blasku jupiterów pociągnęło też i mnie :). I pojechałam do Mosznej zobaczyć na miejscu o co im chodzi. Zaparkowałam pod Zamkiem jak z Disneylandu!!!

– Ja Cię! Ale zamek! – pomyślałam.

Basia z Tomkiem już czekali w holu wejściowym. Hol przepiękny. Drewniane rzeźbione boazerie, kasetony na sufitach, przepiękna klatka schodowa z zakręconymi schodami. Zaprowadzili mnie do swojego teatru. Przechodziliśmy przez restaurację – białą, pełną ornamentów zakończoną przepiękną oranżerią, następnie przez salę całą wyrzeźbioną jakby w drewnie z niesamowitymi rycinami na ścianach i gigantycznymi żyrandolami oraz przez bibliotekę pełną szaf, książek, aż do galerii ze szklanym sufitem, w której znajduje się ich scena i widownia na 160 osób. Kolejnym pomieszczeniem, do którego weszliśmy była najpiękniejsza i największa Sala tego Zamku – gabinet Hrabiego o powierzchni prawie 250m2. Kamienne kolumny klasycyzujące, okna drewniane jakby przeniesione z gotyckiej katedry. Eklektyzm w bardzo ładnym wykonaniu. To właśnie tutaj miał powstać ogród. Siadłam na schodkach i patrzyłam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Wnętrze było duże i do tego bardzo wysokie. Potrzeba dużo roślin żeby je wypełnić. W pierwszej chwili wydawało mi się to, nie do przejścia. Ja osobiście jestem im tak wdzięczna za zająca z Kota w Butach, że za reklamę i nowe niesamowite doświadczenie byłam w stanie to zrobić. Ale sama nie dysponowałam roślinami ani innymi elementami niezbędnymi do wykonania tak dużego ogrodu, a w dzisiejszych czasach ludzie bez odpowiedniego wynagrodzenia nie potrafią nic zrobić.

Prawdopodobnie zrobiłam minę jakbym nie wiedziała co się dzieje (to moja mina, której nie potrafię się wyzbyć, przez którą pierwsze wrażanie mojej osoby to prawdziwa klęska)…po chwili powiedziałam – dajcie mi tydzień…. rozeznam temat, w końcu współpracuję z różnymi firmami. Zobaczę co da się zrobić.

Zaczęłam dzwonić po firmach wykonujących ogrody, z którymi współpracuję i od wszystkich usłyszałam, że ich to nie kręci, że nic z tego nie będzie, strata czasu i takie tam gadanie. Z Pawłem stwierdziliśmy, że sami to zrobimy tylko zorganizujemy jakieś rośliny. Zadzwoniłam mamie, że biorę w takim czymś udział czy mi pomogą. I jak zawsze usłyszałam tak. Pojechałam pooglądać co o tej porze roku jeszcze dobrze wygląda. Drzewa na przełomie września i października zaczynają się pięknie przebarwiać na różne odcienie żółtego, czerwonego, zieleni i brązu. Róże na pniu nadal kwitną choć widać już na nich nadchodzącą jesień. Przepiękne jabłonie ozdobne obsypane kolorowymi jabłuszkami – są jakby wyciągnięte prosto z raju. Te rośliny wybrałam u moich rodziców w Szkółce Kostka z Chudowa. Nie miałam pojęcia skąd wziąć resztę roślin. Mama przypomniała sobie, że parę lat temu był u nich szkółkarz z Gogolina Pan Konieczko. To niedaleko Mosznej. Wygooglałam człowieka, zadzwoniłam do niego i powiedziałam o co chodzi iiii… od razu się zgodził. Pan Piotr Konieczko to niesamowity, złoty człowiek. BEZINTERESOWNIE się zgodził!!! W dzisiejszych czasach to niespotykana rzecz.

Szkółka Konieczko jest równie wyjątkowa jak jej właściciel. Można w niej kupić niespotykane rośliny. Normalne perełki! – a wszystko to przez Internet. Prowadzą sprzedaż internetową roślin, więc dla każdego są one dostępne. Polecam zajrzenie do ich sklepu, zwłaszcza teraz, ponieważ mamy jesień tj. najlepszy okres do sadzenia roślin. Pan Konieczko posiada niespotykaną kolekcję jarząbów (tak zwanych jarzębin) nawet jadalne gatunki, których owocami mnie częstował. Muszę przyznać, że pierwszy raz jadłam jarzębinę. Oprócz jarząbów mają ogromny wybór dereni. Do tej pory myślałam, że jest jeden rodzaj derenia jadalnego – a u niego w mateczniku zajadałam się wieloma innymi pysznymi odmianami. To w Szkółce Konieczko pierwszy raz w życiu zobaczyłam nieszpułkę. Roślinę wyciągniętą wprost ze średniowiecznego wirydarzu. Nie wspomnę tu o drzewach i krzewach, których nawet nie byłam w stanie rozpoznać – takie perełki i cudeńka! A wydawało mi się, że wiele potrafię zidentyfikować! Zatem Zapraszam do sklepu Pana Konieczko i do kupowania tych niespotykanych pięknych roślin naprawdę warto!

Tego samego dnia poinformowałam Basię i Tomka, że wszystko załatwione, że będzie ogród jak z bajki!

W piątek 2.10.2015r. późnym wieczorem dotarliśmy do zamku jak ze snów, zapakowanym busem pełnym najpiękniejszych drzew na świecie. Drzew ze Szkółki Kostka z Chudowa. Krzewy ze Szkółki Konieczko już były na miejscu. Cała ekipa Panów do pomocy wnosiła ciężkie donice do gabinetu hrabiego. Nie było to łatwe. Duża ilość schodów do przebycia z donicami ważącymi ponad 50kg. Ale w końcu się udało. Do drugiej w nocy wszyscy aranżowaliśmy rośliny wg mojego projektu.

W sobotę odbyła się pierwsza premiera, na której nas nie było. Ale w niedzielę od rana przeżywałam swój pierwszy współudział w prawdziwym teatralnym przedsięwzięciu – drugiej premierze. Zaprowadziliśmy dzieciaczki do zawsze pomocnych dziadków i wyjechaliśmy o 15.00, dwie godziny wcześniej – żeby mieć chwilę czasu przed spektaklem. Zależało mi na wykonaniu paru zdjęć na zewnątrz zamku– żeby wiadomo było, co to za wyjątkowe miejsce.

Po drodze na wysokości góry św. Anny „ształ”. Stoimy. 5 min… patrzymy… helikopter pogotowia ratunkowego… jakiś wypadek… jaki? Ile to będzie trwało! Jejku! Nie zdążymy. Ludzie leniwie zaczęli wychodzić z samochodów. Po 30 min jedni stali oparci o auta, drudzy coś jedli, jeszcze inni spacerowali, dzieci wspinały się na trawiaste skarpy, faceci z nudów albo dla rozładowania emocji zaczęli myć szyby z much i innych brudów. 40min… Dalej nic. 50 min… w tirze daleko przed nami zapaliły się światła. Jedziemy! Weszliśmy spóźnieni o godzinie 17.20 na pierwszy akt do sali teatralnej ze sceną główną. Nie porobiłam zdjęć zamku z zewnątrz. Trudno.

Wesoła Wdówka już się odgrywała. Już po 5 min byłam w ich świecie i przeżywałam. Postacie pierwszoplanowe niesamowite, cudowne…drugoplanowe istotne i niezastąpione. Tancerze przepiękni. Basia jako Olga, Tomek jako Cascada – moi znajomi w nowej odsłonie, grali całym swym ciałem i duszą. Pierwszy raz widziałam ich na scenie. Scenki operetki rozśmieszały mnie niesamowicie, fragmenty śpiewane wprowadzały w melancholię, muzyka powodowała ciarki na skórze. Mnóstwo emocji.

Po pierwszym akcie widownia została przeprowadzona do „Sali Niespodzianki” – do ogrodu zaprojektowanego przeze mnie, do mojego pierwszego zrealizowanego projektu scenografii. Kiedy otworzyły się drzwi wszyscy nie wierzyli własnym oczom, duże drzewa we wnętrzu, zapach prawdziwego jesiennego ogrodu. Latający wśród aktorów motyl, który niezauważenie wnieśliśmy z roślinami, dodawał uroku. Było pięknie. Aktorki w drugim akcie w ogrodzie, ubrane były w piękne białe suknie projektu Pani Doroty Wróbel właścicielki salonu sukni ślubnych Fasson z Paniówek. Moim zdaniem ta część „Wesołej Wdówki” wyglądała tak, jak Tomek to sobie wyobraził – Noce i Dnie.

Ostatni akt z powrotem na głównej scenie w czerwonym blasku świateł. Usta milczą dusza śpiewa!!! Nic dodać nic ująć.

Po tym niesamowitym wydarzeniu bankiet, podziękowania i pełno znajomych ludzi z Paniówek i z Chudowa zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Coś niesamowitego, że w naszych rodzinnych miejscowościach mamy tak cudownych, utalentowanych, wrażliwych na sztukę ludzi i takie niesamowite firmy, których właściciele byli w stanie w zasadzie bezinteresownie włączyć się w zorganizowanie sztuki.

Pierwszy projekt i wykonanie scenografii za mną. Zorganizowałam ogród we wnętrzu stanowiącym tło dla przepięknej, kultowej sztuki Lehara. Mam nadzieję, że to nie ostatnia taka przygoda z teatrem w moim wykonaniu.

10 października 2015 kolejna „Wesoła Wdówka” w Teatrze Muzycznym Castello. Już niestety nie w ogrodzie, ale cały czas na pięknej scenie z najlepszymi aktorami sceny muzycznej.

szkółka Kostka - przyjechały rosliny

Podjechał bus Szkółki Kostka pod Zamek Moszna

szkółka Kostka - drzewa i róże w gabinecie hrabiego

Rośliny zawitały na salonach…

szkółka Kostka - róże w gabinecie hrabiego

Róże prezentowały się najpiękniej…

jeszcze tylko huśtawka i gotowe

jeszcze tylko huśtawka i gotowe

HIKO-rabata przy kominku

Wchodząc do „scenicznego ogrodu” przechodziło się obok rabaty zorganizowanej wokół kominka, z brzozami, cisami, trawami ozdobnymi (miskantami, turzycami) i wrzosami – wszystko w kolorystyce biało, szaro-zielonej z niewielkimi jesiennymi przebarwieniami liści drzew.

HIKO-fragment ogrodu Moszna Zamek

Dalej rabata z małą fontanną, wypożyczoną z opolskiego Leroy-Merlin, zatopioną wśród czerwonych róż piennych, które mimo jesieni dalej pięknie kwitną i cieszą oko cudowną czerwienią kwiatów, kalin sztywnolistnych o zimozielonych liściach i jałowców płożących odm. Wiltonii z szarymi igłami.

HIKO-rabata angielska ze stolikiem

Główna scena z białą altaną również z Leroy-Merlin, białą drewnianą huśtawką – hande made i cudownym białym, metalowym, romantycznym stolikiem z dwoma krzesłami. Te elementy małej architektury otoczone ścianą żywotników, cisów, jałowców skalnych, wajgeli, pięciorników, budlei, cudownych różowych róż piennych i ogromnych drzew (wiąza Camperdowna, olchy szarej ‘Imperialis’ i śliw wiśniowych ‘Pissardii’. Wszystko to w nieco angielskim stylu.

szkółka Kostka - duże drzewa w gabinecie hrabiego

Druga część widowni – a tam przejście wzdłuż alei dużych kolumnowych drzew – buków pospolitych ‘Dawyk Gold’ do wnęki z cudownymi rajskimi jabłoniami obsypanymi owocami – małymi okrągłymi ozdobnymi jabłuszkami przypominającymi nam o porze roku w jakiej się znajdujemy.

HIKO-fragment ogrodu Moszna Zamek2

Jeszcze jeden widok na część widowni z aleją dużych drzew

HIKO-widownia w ogrodzie zamek Moszna

Najdalej wysunięta część ogrodu z jabłoniami ozdobnymi

HIKO-rabata z parocją

Przy wyjściu z Sali jeszcze jedna rabata z jabłoniami i niesamowitym drzewem – parocją perską – drzewem o niespotykanej barwie liści na jesień. Parocja wzięła swoją nazwę od parrot – papugi. Gdyby projekt scenografii był wykonany dwa tygodnie później to parocja dumnie prezentowałaby swoje największe atrybuty – różnokolorowe liście. U podstawy rabat z jabłoniami, jako wypełniacze znajdowały się aronia śliwoslistna – cudowna nieznana mi dotąd roślina, pęcherznice, trawy ozdobne i wszędzie, ale to wszędzie, urocze wrzosy – skarb jesieni.

Teatr Castello na scenie

Na scenie najlepsi aktorzy scen muzycznych

Teatr Castello bankiet i podziękowania

Po spektaklu podziękowania, bankiet i rozmowy towarzyskie

w niesamowitej scenerii!!!

w niesamowitej scenerii!!!

sponsorzy scenografii

sponsorzy scenografii

 

a kiedy ja robiłam zdjęcia mój ukochany pianista grał "Ballade pour Adeline"

a kiedy ja robiłam zdjęcia mój ukochany pianista grał „Ballade pour Adeline”

 

Marta Hirsz – architekt krajobrazu, HIKO Pracownia Projektowa

I jeszcze raz:

Szkółka Kostka – tutaj

Szkółka Konieczko – internetowa sprzedaż roślin – tutaj

Teatr Muzyczny Castello – sprzedaż biletów – tutaj, repertuar – tutaj

 

P.S. Barbara Pakura-Brzoska i Tomasz Białek to ludzie w moim wieku. Teatr Muzyczny Castello prowadzą bardzo profesjonalnie od trzech lat z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem. Są pełni pozytywnej, cudownej energii, którą potrafią zarażać wszystkich dookoła. Życzę im wielkiego sukcesu i polecam wszystkim ich spektakle, które w zestawieniu z klimatem Zamku Moszna pozostają w sercu na zawsze.

Write a comment


siedem + = 14

Latest comments

  • TWOJA MATKA 3 lata ago

    bardzo fajny i „treściwy” reportaż z zamczyska

    • hiko 3 lata ago

      TWOJA CÓRKA
      No bardzo fajny :)