Pracownia

Projektowa

11 HIKO i ELDO aleja

Cud Miód ALEJA!

  • Authorhiko
  • Date 5 Sierpień 2015
  • CategoryZieleń miejska

Zanim zostałam architektem krajobrazu jako młody człowiek miałam na siebie mnóstwo pomysłów. Na początku była policjantka co najmniej jak Sony Crockett z Miami Vice, potem Chuck Norris (ogólnie rozumiany bohater walczący z ninjami. Nawet kiedyś skoczyłam z kombajnu zbożowego Bizon jak Chuck Norris tyle, że ja złamałam rękę :), a Chuck by wyszedł z tego bez żadnej usterki), potem weterynarz jak Dr Doolitle, potem lekarz jak Dr Quinn, a potem tata powiedział mi, że mam iść na Ogrodnictwo. Ale mama czuwała, wiedziała że rysuję dobrze, a żeby wilk był syty owca cała wysłali mnie na Architekturę Krajobrazu mimo, iż chciałam być jak Dr Quinn.

No i się dostałam. Zostałam studentką Architektury Krajobrazu SGGW i moje pojęcie było takie, że jak to skończę to będę projektować ogrody. Na studiach okazało się, że mogę robić różne rzeczy. Więc jako młody człowiek po studiach na Kierunku Architektura Krajobrazu postanowiłam zająć się planowaniem przestrzennym i poszłam do pracy do biura planistycznego do Katowic. Tam po pewnym czasie stwierdziłam, że jednak to nie jest to co chcę robić w życiu, ale za to spotkałam tam Karolinę.

Karolina była niesamowita Po pierwsze wyjątkowo ubrana, jakby wyciągnięta z filmu Jima Jarmuscha. Po drugie niezwykle przyjacielsko nastawiona do całego świata. Po trzecie chyba też do końca nie wiedziała co chce robić w życiu i nosiło ją z jednej pracy do drugiej, choć miała coś o czym ja marzyłam w tamtym okresie – uprawnienia planistyczne. „Zrobiła uprawnienia”, potem prowadziła galerię, potem próbowała sama projektować, potem trafiła do urzędu….a ja… odeszłam z pracowni planistycznej i zajęłam się projektowaniem ogólnie rozumianej zieleni, a Karolina została, choć okazało się, że też nie za długo.

Aż pewnego dnia zadzwoniła do mnie Elżbieta Czaderska architekt prowadzący firmę eldostudio. Namiar na mnie dostała właśnie od Karoliny, którą spotkała również na swojej drodze zawodowej i zaproponowała mi współpracę przy projekcie jaki wykonywała, a była to modernizacja ul. Kościuszki w Pszczynie.

Wzdłuż ul. Kościuszki pomiędzy jezdniami rosły klony pospolite ‘Globosum’ w dwóch rzędach. Nawierzchnia pod nimi była gruntowa,  jednak to nie przeszkadzało ludziom, w porach kiedy nie ma błota, chodzić pod koronami tych drzew. Choć i to było utrudnione, ponieważ korony niektórych egzemplarzy były znacznie jak na gatunek rozrośnięte i znajdowały się na niewielkiej wysokości, co również utrudniało przemieszczenie się ludzi. Wiele z drzew już obumierało, wiele zostało wyciętych. Główny ruch pieszy odbywał się jednak na chodnikach z przeciwległej strony alei. Elżbieta miała za zadanie zmodernizowanie alei polegające na ponownym uruchomieniu tej przestrzeni dla przechodniów. Jej projekt zakładał utwardzenie nawierzchni pieszej, wymianę podłoża pod nowe nasadzenia, zupełną wymianę drzew na nowe i podsadzenie ich krzewami, montaż pomiędzy drzewami ławek i koszy na odpady oraz podświetlenie całości założenia. Moim zadaniem był dobór roślinności. Dobrałam rośliny pod wizję Elżbiety i wyszło pięknie.

Rośliny, które wybrałyśmy to grab pospolity odm. Fastigiata i Berberys Thunberga odm. Maria. Na odcinku ok. 300m posadzonych zostało 104szt. drzew i prawie 1200szt. krzewów.

W tym tygodniu pojechaliśmy do Pszczyny do starostwa. Przejeżdżając przez aleję krzyknęłam STOP! Ja wyskakuję robić zdjęcia! Jak tu pięknie!

Ludzie chodzą, jeżdżą na rowerach, siedzą na ławkach i czytają, słuchają muzyki. Aleja jest pełna witalności, jest jaskrawa. Idąc takim 300m odcinkiem pięknego kawałka terenu zieleni napełnia się człowiek pozytywną energią.

Żałuję, że taka polityka gospodarowania zielenią wzdłuż ciągów ulic nie występuje w większości miast. Wymiana drzew starych na porządne nowe co jakiś czas,  jest najlepszym podejściem do zieleni przyulicznej. Zachowywanie za wszelką cenę drzew, które się już nie nadają, nie ma najmniejszego sensu. Moim zdaniem mnoży to niepotrzebne koszty pielęgnacji takiej zieleni, a i tak finalnie kończy się to wycinką i dosadzaniem na wyrywki nowych egzemplarzy. Taki teren zieleni traci na swojej estetyce. Projektowany rytm drzew przestaje być widoczny. Gruntowna wymiana drzew (co 25-30lat) pozwoliłaby na gruntowną wymianę gleby lub dostosowanie warunków glebowych do optymalnych warunków wzrostu sadzonych roślin, zwłaszcza że wzdłuż ulic miejskich, gleby ze względu na duże zasolenie ulegają stałej degradacji. Dosadzając drzewa do starych alei w miejscach ubytków wymienia się glebę tylko miejscowo, a takie działanie nic nie daje i jest bezsensowne.

Dodatkowo nasz świat non stop postępuje. Zmieniają się ludzkie zapotrzebowania. Aleją Kościuszki 50 lat temu nie jechałby nikt na rolkach, czy deskorolce. W dzisiejszych czasach jest to norma. I zmiana nawierzchni z gruntowej na utwardzoną kostką bezfazową jest niewątpliwie strzałem w 10.

Tak więc dziękuję Elżbieto, że mogłam z Tobą współpracować przy tak wspaniałej inwestycji. I oby więcej takich było w Twojej karierze zawodowej i żebyśmy mogły robić je razem.

I pozdrawiam serdecznie Karolinę gdziekolwiek jest.

Marta Hirsz – Architekt Krajobrazu HIKO Pracownia Projektowa

02 HIKO i ELDO aleja

03 HIKO i ELDO aleja

04 HIKO i ELDO aleja

01 HIKO i ELDO aleja

05 HIKO i ELDO aleja

06 HIKO i ELDO aleja

07 HIKO i ELDO aleja

08 HIKO i ELDO aleja

09 HIKO i ELDO aleja

10 HIKO i ELDO aleja

12 HIKO i ELDO aleja

11 HIKO i ELDO aleja

Write a comment


dziewięć − = 1