Pracownia

Projektowa

małpa w lisciach

HIKO sztuki odczuwanie

  • Authorhiko
  • Date 8 Grudzień 2015
  • CategoryKrajobraz

Kiedy zaczęłam studiować Architekturę Krajobrazu byłam pewna, że mój zawód będzie polegał na projektowaniu ogrodów. Nie miałam pojęcia o tym co to za zawód…

Po 5 latach studiów i 9 latach pracy w zawodzie Architekta Krajobrazu to dla mnie przemyślane działania w krajobrazie z wykorzystaniem piękna przyrody i pięknych wytworów ludzkiej działalności. Co jakiś czas widzę coś nowego, coś co mnie tak zachwyci, że myślę o tym na okrągło.

Pewnego jesiennego popołudnia, jak co kwartał, wybraliśmy się do naszego ZOO do Chorzowa. Choć nie widać tam żadnych rewolucyjnych zmian i prawie zawsze trafimy w okres kiedy nie ma słonia bo wyjechał „na zolyty”, to lubię to miejsce i nasze dzieci też je polubiły.

Zoo w Chorzowie wchodzi w skład Parku Śląskiego, który zaprojektował na nieużytkach pokopalnianych prof. Władysław Niemirski w latach 50 XXw. Ogród zoologiczny w Chorzowie oficjalnie został otwarty w 1958r. Zoo jest bardzo duże, przestronne, zwierzęta mają duże wybiegi, ale całość ogólnie robi wrażenie przestarzałego, niedoinwestowanego i mało atrakcyjnego. Ale jeździmy tam parę razy w roku odwiedzić hipopotama, który siedzi w gnojówce i w ogóle nigdy go nie widać, nosorożca, który stoi tak daleko, że trzeba by mieć lornetkę by się mu przyjrzeć, krokodyle, których chyba tam nigdy nie było bo zarosły pokrzywami, puste klatki dzikich kotów, starego lwa, wyliniałe wielbłądy i inne zwierzęta ukryte za tak dużymi, starymi żywopłotami i krzewami iglastymi, że trzeba mieć dobry wzrok żeby je dostrzec pod innymi krzewami.

Odwiedziliśmy wszystkie uwielbiane przez dzieci klatki, pozbieraliśmy liście, kasztany, żołędzie. Nadrobiliśmy wiedzę, że kasztany rosną na kasztanowcach, a żołędzie na dębach i wyszliśmy przez bramę główną, bo boczna była już zamknięta. Kiedy szliśmy wzdłuż muru zoo dzieci strasznie marudziły, bo im śmierdziało. Faktycznie śmierdzi – taki ostry smród, jakby kota – może geparda – bo tam mniej więcej ma swój wybieg. Przyspieszyliśmy kroku, dzieci biegły, aż tu nagle na tynkowanym murze objawienie – piękne murale. Kolorowe papugi, małpy, owady – tak szliśmy i oglądaliśmy, nawet przystanęliśmy…zapomnieliśmy o smrodzie…ja, mąż, moje dzieci… i patrzymy… dzieci widzą kolorowe zwierzątka, my proekologiczne hasła nawołujące do ochrony przyrody. Zbuntowana sztuka z głębokim sensem dostępna dla każdego. Wszystko to pośród pięknych kolorowych jesiennych liści…pięknie. Takie cudowne wykorzystanie starego, nudnego muru. Piękna architektura krajobrazu.

Wsiedliśmy do auta i jedziemy do domu aleją Bocheńskiego, pierwsze światła – korek na dwie zmiany, drugie światła – to samo, nic nowego… zawsze tak jest. Stoimy w kolejce i czekamy mimo niedzieli… a tu nagle patrzę w prawo i znów mural przy skrzyżowaniu.
Obraz aut jednego na drugim, jedno obok drugiego, pomiętoszone, powykrzywiane na wielkiej kupie – tak jak i my, teraz. I znów człowiekowi przychodzi na myśl, że z biegiem czasu i rozwoju zawodowego człowiek obwarowuje się przepisami i myśli tylko zgodnie z nimi, dostosowuje się to świata, czasem do bezsensownych rytuałów i zapomina o swoim młodym buncie i chęci wprowadzania zmian. Dostosowuje się i przyjmuje to, co jeszcze parę lat temu było dla niego głupie i do zmiany. Mural taki „rebel art” spełnił swą funkcję. Zatrzymałam się.

Od 2010r. jestem mamą i architektem krajobrazu. Obwarowałam się istniejącymi przepisami z zakresu prawa budowlanego, gotowania zdrowego jedzenia i leczenia dzieci, a trzeba czasem popatrzeć i widzieć… wyciągać wnioski z tego co jest i się dzieje dookoła i próbować przeprojektowywać i kreować, bo do tego też jesteśmy w związku z naszym zawodem stworzeni.

Taki spacer do ZOO…

małpiszon

 

robale

karambol

surykatki tak jak i żyrafy "nie dały ciała"

surykatki tak jak i żyrafy „nie dały ciała”

liście klonu pospolitego

liście klonu pospolitego

liście lipy sercolistnej

liście lipy sercolistnej

 

Street art na Katowickich ulicach i murach to wynik przedsięwzięcia pod nazwą KSAF [link tutaj]

Po kilku edycjach KSAF-u, dzieła tworzone przez sławy tego rodzaju sztuki jest widoczna w mieście Katowice i „działa” na ludzi.

 

Marta Hirsz – Architekt Krajobrazu

P.S. ……a miało być o ogrodach….

Write a comment


siedem − 6 =